Córki Salomona: Rozdział Miny

728Report
Córki Salomona: Rozdział Miny

Notka autora:

Na wstępie chciałbym podziękować wszystkim czytelnikom, którzy czytają i komentują moje historie. Teraz na dole zauważysz, że sekcja komentarzy została wyłączona. Dzieje się tak dlatego, że grupa upośledzonych frajerów uważa, że ​​sekcja komentarzy służy do reklamowania numerów telefonów i tego, jak naprawdę są żałośni. Do frajerów, którzy to robią, a nie muszę was wymieniać, wiecie, kim jesteście, mam nadzieję, że złapiecie zarazę, jesteście zbyt głupi, by dalej żyć.

Wszystkim pozostałym dziękuję za przeczytanie. Jeśli masz jakąś konstruktywną krytykę na temat tej historii lub jakieś pomysły, które chciałbyś zobaczyć w przyszłej historii, napisz do mnie na priv z linkiem na mojej stronie profilowej. Wszelkie przesłane do mnie pomysły zostaną rozważone, z wyjątkiem akcji „człowiek na człowieku”. Więc dla tych, którzy przesłali mi prośby o to, przepraszam, ale nie mogę tego zrobić. Nie mam nic przeciwko gejom, ale nie jestem i nie będę o tym pisać, przykro mi to rozczarować. To piąta część tej historii, aby zrozumieć niektóre elementy zawarte w niej, przeczytaj poprzednie rozdziały.





OSTRZEŻENIE TA HISTORIA MOŻE BYĆ OBRAŹLIWA DLA NIEKTÓRYCH CZYTELNIKÓW PRZECZYTAJ TAGI I NIE KURWAJ PÓŹNIEJ, JEŚLI PRZECZYTASZ COŚ, CO CI SIĘ NIE PODOBA!







Córki Salomona: Rozdział Miny








Anthony obudził się, czując miękkie piersi w dłoniach i ciepło kobiecych pleców przyciśniętych do jego klatki piersiowej. Gdy wydarzenia wróciły do ​​jego umysłu, z roztargnieniem ugniatał miękkie kule. Patricia obudziła się z zadowalającym bólem. Czując jego pieszczoty, jęknęła w proteście.

„Nie masz dość zeszłej nocy,” jęknęła do niego, ale pochyliła się do przodu, aby zwiększyć nacisk na swoje piersi.

- Mógłbym przejść jeszcze kilka razy - wyszeptał jej do ucha, pocierając swoją erekcję między jej nogami. Czując, jak jego kutas pociera jej wejście, zadrżała z podniecenia. Zaciśnięcie jej mięśni sprawiło jednak, że skrzywił się z bólu. Zauważywszy jej dyskomfort, Anthony zatrzymał się i cofnąwszy się, obrócił ją na plecy.

- Jesteś zbyt obolały? - zapytał. Skinęła głową, ale przy przyjęciu miała wyraz żalu.

„Kiedyś byłam w stanie chodzić całą noc, a potem cały następny ranek” – powiedziała z westchnieniem. Posyłając jej pod wrażeniem spojrzenie, Anthony wytoczył się z łóżka i spojrzał na zegar. Ze względu na wakacje do przyszłego tygodnia nie będzie już szkoły dla dziewcząt ani pracy dla Patrycji. Poszedł do łazienki i włożył korek do wanny. Zaczął napełniać wannę gorącą wodą. Wracając do drugiego pokoju, zatrzymał się na kilka chwil przy drzwiach, by podziwiać gibkie ciało Patricii w słońcu. Leżała na łóżku, obserwując go spod przymkniętych powiek. Jedną rękę miała zgiętą za głową, a drugą spoczywała na płaskim brzuchu, zataczając kółka wokół pępka. Podchodząc do łóżka, Anthony pochylił się i przycisnął do niej usta. Odsuwając się, wziął ją w ramiona. Krzyknęła zaskoczona tym nagłym ruchem i owinęła ręce wokół jego szyi. Wracając do łazienki, wszedł do gorącej wody i usiadł w niej z nią na kolanach. Sięgnął i zakręcił krany, kiedy wanna była pełna, podczas gdy ona odchyliła się do tyłu i omdlała przy nim.

- Czytałem gdzieś, że to pomaga na bolesność - powiedział do niej, odgarniając jej włosy za ucho. Westchnęła z przyjemnością, gdy moczyli się w gorącej wodzie. Po zakończeniu kąpieli wrócili do pokoju i zastali pościelone łóżko, kiedy brali prysznic, a ubrania Patricii były czyste i złożone na komodzie Anthony'ego. Po przebraniu się udali się do kuchni na śniadanie.

„Dzień dobry”, powiedziała Sar-Rah, odwracając się od patelni z bekonem, którą właśnie skończyła smażyć, gdy usłyszała, jak wchodzą do kuchni. Miała na sobie czarne jedwabne spodnie od piżamy i czarny top typu spaghetti. Podnosząc boczek z pieca, położyła go na podstawce na stole i ruszyła w ich stronę. Podchodząc do Anthony'ego, owinęła ramiona wokół jego szyi, przyciągnęła jego usta do swoich i pocałowała go namiętnie. Anthony jęknął pod dotykiem jej miękkiego ciała i przyciągnął ją mocno do siebie. Czuł smak bekonu, który skubała podczas gotowania. Sar-Rah całuje go, aż jej płuca protestują z powodu braku powietrza, zanim cofnęła się, by złapać oddech.

„Myślałam, że będziesz jeszcze co najmniej dwadzieścia minut”, powiedziała żartobliwie, jej oddech wciąż był nierówny.

– Bylibyśmy dłużej, ale Patricia była dziś rano zbyt obolała, żeby kontynuować – powiedział, a stojąca za nim osoba zarumieniła się na jego słowa. Sar-Rah uśmiechnął się do niej przez ramię i mrugnął, gdy zaczęła pocierać swoje ciało w górę iw dół, jak kot.

„Moje biedne dziecko”, Sar-Rah gruchnęła mu do ucha, „Nic dziwnego, że tak się cieszysz, że mnie widzisz”, powiedziała, ocierając się o jego erekcję. Warknął głęboko w piersi na jej dokuczanie, gdy pożądanie zalało jego ciało. Kontynuowała swój zmysłowy ruch przeciwko niemu, chichocząc z niego. Chwytając ją za tyłek, podniósł ją z podłogi i cofnął, aż została przygwożdżona do drzwi lodówki. Owinęła nogi wokół jego talii, a jej żartobliwe zachowanie zniknęło, zastąpione przez głodne spojrzenie.

Patricia stała tuż za drzwiami kuchni, zamrożona z pożądania i zszokowana tym, czego była świadkiem. Nawet nie usłyszała, jak Liz i Eliza opuściły pokój Liz, obie ubrane w topy pasujące do Sar-Rah, ale żadna z nich nie zawracała sobie głowy majtkami, Liz miała na sobie czarne majtki, a Eliza białą. Obie kobiety podeszły do ​​Patricii, która stała jak sparaliżowana widokiem przed nią. Anthony kazał teraz Sar-Rah pochylić się przed sobą, z dłońmi opartymi o drzwi lodówki. Rozpiął zamek błyskawiczny i uwolnił swoją erekcję. Jęknęła słodko, kiedy drażnił się z nią, pocierając czubkiem jej gładką, bezwłosą cipkę.

– Nie drażnij mnie, proszę – poprosiła. Krzyknęła z zaskoczenia i radości, gdy nagle wbił w nią rękojeść. Zaczął wsuwać się w nią szybko i mocno, podczas gdy jego ramiona objęły jej ciało, a jego dłonie przyszpiliły jej do lodówki. Nieprzyzwyczajona do tego, że był tak dziki i agresywny, Sar-Rah znalazła wyzwolenie w zaledwie kilka chwil, ale Anthony nie zatrzymał się ani nawet nie zwolnił. Jej nogi zaczęły się trząść, a kolana się poddały, ale zanim zdążyła upaść na więcej niż cal, ręce Anthony'ego chwyciły jej ciosy. Unosząc ją z powrotem na miejsce, kontynuował walenie. Jej nogi nadal nie chciały jej utrzymać, ponieważ orgazm po orgazmie wstrząsał jej ciałem. Czując zbliżający się orgazm, zaczął ocierać się miednicą o jej miednicę z każdym pchnięciem, próbując jeszcze raz doprowadzić ją do krawędzi, zanim osiągnął orgazm. Jej wewnętrzne mięśnie zmarszczyły się i napięły z kolejnym orgazmem, a on wepchnął swojego kutasa do jej ciasnego tunelu, aż osiągnął dno.

- Mój - warknął jej do ucha, gdy wszedł w nią. Wzdrygnęła się, a jej biodra wykonały lekkie, mimowolne szarpnięcia, doijąc go na jego zaborcze słowa. Kiedy jego orgazm dobiegł końca, a ona znów mogła stać samodzielnie, puścił jej biodro i chwycił jej spodnie i majtki z powrotem na miejsce, gdzie były, zebrane wokół jej kolan. Całując jej kark, gdy oparła czoło o chłodną powierzchnię przed sobą, pławiąc się w blasku ich kochania się i pozwalając, by jej oddech wrócił do normy. Anthony usadowił się i zapiął spodnie, zanim przypomniał sobie, że mają towarzystwo.

- Przepraszam, co do tej Patricii, nie wiem, co we mnie wstąpiło - powiedział zwracając się do niej i drgnął zdziwiony. Ich widownia wzrosła z jednego do trzech. Ciepło zalało twarze jego i Sar-Rah, gdy odwróciła się twarzą do obserwatorów ich pokazu. Wszystkie trzy kobiety w drzwiach rzucały mu drapieżne spojrzenia. Żadne z nich się nie odezwało, a ich spojrzenia na niego sprawiały, że drgnął, więc podszedł i złożył Elizie i Patricii gorący pocałunek w usta. Podszedł do Liz i pocałował ją w policzek.

- Po odejściu Patricii - wyszeptał jej do ucha, kiedy poczuła napięcie, gdy nie została potraktowana tak samo jak pozostałe dwie kobiety. Podszedł do stołu, usiadł i zaczął nakładać na swój talerz wiele potraw, które przygotował Sar-Rah. Pozostali dołączyli do niego i wkrótce razem jedli, śmiejąc się i rozmawiając.

„Cóż, muszę już iść. Widzimy się z wami w przyszłym tygodniu w szkole” – powiedziała Patricia, kiedy skończyli jeść. Wstając, ruszyła do frontowych drzwi, dając Anthony'emu znak, by poszedł za nią. Wkładając buty, odwróciła się do niego, wzięła go w ramiona, pochyliła i pocałowała.

- Dziękuję za fantastyczną noc - powiedziała cicho.

- Nie ma za co - powiedział uśmiechając się do niej. Zaśmiała się krótko, po czym zmierzwiła mu włosy, odwróciła się i wyszła. Anthony patrzył, jak wyjeżdża z podjazdu, po czym odwrócił się z powrotem do kuchni. Pomógł Sar-Rah w zmywaniu naczyń, a następnie udał się do swojego pokoju. Podchodząc do biurka, gdzie poprzedniej nocy kopał spodnie, żeby odzyskać portfel i klucze, spojrzał na biurko i zatrzymał się. Butelka ponownie zmieniła kolor, teraz była jaskrawą pomarańczą.

„Liz, Sar-Rah, Eliza, chodźcie tutaj!”, wrzasnął na korytarz. Kiedy weszli do jego pokoju, chwycił Liz i przyciągnął ją do namiętnego pocałunku, zanim ją puścił.

– To było wcześniej – powiedział do niej.

„Czego potrzebowałeś, Anthony?” Sar-Rah zapytał zaciekawiony, gdy Eliza spojrzała na nich z rozbawieniem. Odchrząkując, Anthony wskazał butelkę na swoim biurku. Wszyscy spojrzeli w kierunku, który wskazał, ale wydawali się nie rozumieć, co chciał, żeby zobaczyli. Liz zauważyła coś pierwsza.

„Hej, Anthony, kiedy kupiłeś to z wyprzedaży garażowej, ta butelka była fioletowa” – powiedziała. Na jej słowa oczy Sar-Rah i Elizy zabłysły zrozumieniem.

„Wygląda na to, że butelka jest wystarczająco naładowana, aby uwolnić kolejną z Córek Salomona” — powiedział Anthony, podchodząc do biurka i podnosząc butelkę.

„Ciekawe, kogo wypuści tym razem” — spekulował Sar-Rah.

„Sądząc po naszej dwójce i kolejności, w jakiej wydajemy się być uwalniani, od najmłodszych do najstarszych, musiałabym powiedzieć Jasmine” – powiedziała jej Eliza. Anthony sięgnął do biurka, wyciągnął scyzoryk i przeciął opuszek kciuka dokładnie tam, gdzie to zrobił, aby uwolnić Elizę, i upuścił kroplę krwi na nowy symbol na pieczęci. Odkładając butelkę ponownie na biurko, odkręcił korek i wycofał się, by stanąć obok pozostałych. Wszyscy z fascynacją patrzyli, jak dym wnika w kobietę.

– Jasmine – szepnęła Eliza, gdy dym zaczął nabierać kształtu. Po kilku chwilach przed nimi stanęła piękna, wysoka na pięć stóp i dziesięć cali piękność. Jej piersi były duże, a biodra okrągłe, podczas gdy reszta ciała była szczupła i jędrna. Miała długie srebrne włosy, które opadały jej na plecy błyszczącą zasłoną, a jej oczy, choć jeszcze nie uwolnione od magicznego oszołomienia, były turkusowe. Miała taką samą opaloną skórę jak jej siostry, ale gdyby mijały ją na ulicy, Anthony nie wiedziałby, że są spokrewnione.

„Dlaczego ona nie wygląda jak wy dwoje?” Anthony zapytał Elizę.

„Różne matki” – odpowiedziała. Mgła w końcu się rozwiała, a oczy Jasmine skupiły się i rozejrzała się szybko po pokoju, jej oczy utkwione w nim, gdy zaczęła szybko mówić, w tym obcym języku, którego Sar-Rah i Eliza używali jako pierwsi, do Sar-Rah i Elizy. Anthony stał tam i patrzył, jak straszą kilka razy podczas rozmowy, którą Sar-Rah lub Eliza wskazywali w ich stronę. Po chwili potok słów zwolnił i Jasmine stanęła przed Anthonym. Przesunęła oceniającym spojrzeniem od jego stóp do twarzy.

"Jestem Jasmine, ale możesz mówić mi Mina," powiedziała patrząc mu w oczy.

- Jestem Anthony, miło mi cię poznać - powiedział.

„Jeśli muszę mieć dobrego męża, przynajmniej twojego przystojniaka” – powiedziała do niego. Anthony spojrzał pytająco na Sar-Rah.

„Właściwie z tego, co powiedział mi Sar-Rah, i być może doszło do nieporozumienia, nie musisz się ze mną żenić, wystarczy, że wszyscy będą wolni. Wszyscy musielibyście się ze mną przespać, aby zmienić mnie w Wielkiego Dżina , ale to nie jest dokładnie taka potrzeba, żebyś była wolna” – powiedział jej Anthony.

„Oni też muszą się z tobą przespać, żeby być całkowicie wolni” – wtrącił Sar-Rah. a my wraz z innymi, którzy zostaną uwolnieni, zostaniemy wciągnięci z powrotem do butelki. Więc jeśli twoja przemiana w Wielkiego Dżina nie zostanie zakończona, co dopełni zaklęcie, będziemy wolni tylko do twojej śmierci.

— Przepraszam — powiedział Anthony do Miny.

- Dlaczego mnie przepraszasz? - zapytała go.

„Nie wiem, po prostu czułem, że powinienem”.

„W porządku”, powiedziała Liz od progu, „to jakie plany na dzisiaj?”

„Zamierzałem dzisiaj spróbować nawiązać kontakt z goblinami” – powiedział jej Anthony. Chciałem cię poprosić, żebyś zabrał ich ze sobą, kiedy skończą z tym, żebyś miał towarzystwo i mogli dostać wszystko, czego chcą. Skoro Mina jest tutaj, wezmę ją ze sobą, o ile nie będzie skarg, więc my możemy się poznać. Nie będę potrzebował tłumacza, odkąd Eliza nauczyła mnie każdego języka”.

Przy wszystkich aprobujących skinieniach kazał Sar-Rah zmienić ubranie Miny w coś, co mogłaby założyć na zewnątrz. Wręczając każdej z dziewczyn książeczkę czekową na nowe konto, powiedział im, że karty debetowe do każdej z nich przyjdą w przyszłym tygodniu. Biorąc Minę za rękę, poprowadził ją do drzwi frontowych i ruszył w stronę przystanku autobusowego. Mina obserwowała Anthony'ego, gdy szli. Eliza przekazała całą wiedzę, jaką mogła chcieć o współczesnym świecie, więc opowiedzieli jej też o wszystkim, co wydarzyło się od czasu uwolnienia Sar-Rah.

„Cóż, możesz mnie zapytać, o co chcesz, a ja odpowiem zgodnie z prawdą” — powiedział Anthony do Miny, gdy czekali na autobus.

„Od jak dawna kochasz swoją siostrę”, zapytała go natychmiast. Szarpnął się na jej pytanie i rozejrzał się ukradkiem, aby upewnić się, że nikt nie jest na tyle blisko, by go podsłuchać. Przysunął się do niej bliżej i zaśmiał się.

„Pierwszym pytaniem prosto do gardła, co? Odpowiem zgodnie z obietnicą, ale nie mów siostra, powiedz Liz, żeby ludzie wokół nas nie zauważyli, że mam związek z moim rodzeństwem. A teraz jak długo Byłem zakochany w Liz, tak naprawdę nie wiem.Na początku byłem ja, moja mama i ojciec.Moja matka była dobra i piękna, ciepła i miękka, i wyglądała dokładnie tak, jak teraz Liz.Kiedy moja matka umarła Opiekowałem się moją siostrą, ponieważ moja mama zawsze powtarzała jako mąż rodziny, aby opiekował się twoją siostrą. Kochałem ją też jako cząstkę mojej matki, która pozostała po odejściu mojej matki."

Przyjechał autobus i wsiedli, znajdując miejsca z tyłu, skąd mógł obserwować każdego, kto zbliżył się do nich wystarczająco blisko.

„W miarę upływu czasu, a ja nadal ją chroniłem i opiekowałem się nią, zacząłem postrzegać ją jako własną osobę, a nie tylko przedłużenie mojej matki. Wyrosła na osobę bardzo podobną do mojej matki. Jest piękna, miła i opiekuńczy, wiem, że cały czas się o mnie martwi. Kiedy miała dwanaście lat, ciężko zachorowałem i zasłabłem, gdy była w szkole i nie mogłem pojechać po nią autobusem, jak zwykle wcześniej. wróciłam do domu martwiła się, że jest chora. Zadzwoniła do lekarza w pobliżu domu, który przyjaźnił się z moją matką, próbowała zaciągnąć mnie do łóżka, ale była taka mała i miała tylko dwanaście lat, że nie mogła mnie ruszyć, więc usiadła z moją głową w jej okrążyłam się i czekałam na lekarza.Kiedy lekarz przyjechał, pomógł jej zanieść mnie do łóżka, dał jej lekarstwo na moją chorobę i powiedział, że minie kilka dni, zanim poczuję się lepiej. Nie opuszczała mnie przez trzy dni, zadzwoniła do szkoły i udając naszego ojca powiedziała im, że cała rodzina jest chora i nie pójdzie do szkoły, dopóki nie wyzdrowieje. Ugotowała dla mnie zupę, smakowała okropnie i pomagała mi iść do łazienki, kiedy jej potrzebowałam. Godzinami wycierała pot z mojego ciała i torsu. Przeczytała mi kilka moich książek, a kiedy nie czytała, ciągle rozmawiała. Jej miękki, melodyjny głos był moim jedynym pocieszeniem w chorobie. Te trzy dni sprawiły, że moje uczucie zmieniło się z kochania jej na zakochanie się w niej, jest jedyną osobą poza moją matką, która się mną opiekowała”.

„Więc dlaczego nie zrobiłeś z nią żadnego ruchu wcześniej,” zapytała go Mina.

„Przede wszystkim nie wiedziałem, że żywiła do mnie te same uczucia, aż do tamtej nocy, gdy Sar-Rah zawiązał mi oczy i nie chciałem, żeby mnie znienawidziła. Po drugie, jest jedyną rodziną, o której warto wspomnieć i jest polegając na mnie, nigdy nie chciałbym, żeby czuła się niekomfortowo w moim towarzystwie. Wreszcie była za młoda, była tylko dzieckiem" - powiedział.

Uspokojona jego słowami i miłością malującą się na jego twarzy, kiedy mówił o Sar-Rah i jego opiekunie, oparła się o jego bok i przytuliła się do niego na siedzeniu. Obejmując ją ramieniem, przytulił ją do siebie, gdy autobus zbliżał ich do celu. Autobus zatrzymał się w centralnym parku miasta. Kawałek ziemi o wymiarach pięć na dziesięć mil w samym centrum miasta był małym lasem. Cały park był otoczony trzymetrowym kamiennym murem, aby samochód nie mógł przeskoczyć przez krawężnik i wjechać do parku. W całym parku biegły ścieżki rowerowe i spacerowe, a wewnątrz znajdowały się trzy place, na których ścieżki się przecinały. Ich celem był plac znajdujący się w centrum parku.

„A ja myślałam, że wszystkie drzewa zniknęły” – powiedziała Mina.

„Na całym świecie w porównaniu z liczbą, która była kiedyś, prawie wszyscy zniknęli” – odpowiedział Anthony. Uśmiechając się do niej, wziął ją za rękę i pociągnął na ścieżkę, która miała ich zaprowadzić tam, gdzie chcieli. Szli przeważnie w milczeniu, tylko od czasu do czasu komentując otoczenie. Po przybyciu na plac i godzinę później udali się do dużej fontanny w centrum. Posąg, który na nim stał, sprawił, że Anthony wybuchnął śmiechem, podczas gdy Mina zachichotała. Na bloku czarnego marmuru stał goblin z białego marmuru. Stał tam z ręką położoną na kroczu, aby rozpiąć spodnie, gdy woda tryskała z otwartej pustki. Ogólny efekt sprawiał, że wyglądało na to, że goblin wiecznie przecieka do basenu poniżej. Kiedy jego śmiech ucichł, Anthony przeszedł na północną stronę fontanny i zaczął przeszukiwać krawędź basenu w poszukiwaniu glifu, który opisała mu Liz, wyjaśniając Minie, czego szukają.

- Jest tutaj - zawołała do niego Mina z odległości kilku stóp na lewo. Podchodząc, spojrzał na jej znalezisko i ukląkł przed nim. Przesuwając po nim dłonią, wypowiedział bezsensowne słowo, które Liz powiedziała mu, że wezwie goblina, by z nim porozmawiał. Jej nauczyciel plastyki kazał jej powtarzać to kilka razy, aż mogła powtórzyć to z powrotem idealnie, a Liz kazała Anthony'emu zrobić to samo. Po wykonaniu tej czynności Anthony usiadł na krawędzi fontanny i czekał.

- Co teraz? - zapytała Mina siadając obok niego.

"Teraz czekamy Liz powiedziała, że ​​powiedziano jej, że przybycie posłańca może trochę potrwać."

Siedzieli i patrzyli, jak popołudniowe słońce igrało nad wodą w fontannie. Kilka minut po ich przybyciu na plac wbiegła biegaczka i wyszła ścieżką naprzeciwko tej, którą przyszła. Wkrótce po jej odejściu Anthony zauważył blask na drzewach. Kołysał się w górę iw dół, ale nie zbliżył się do kwadratu, aby mógł to być posłaniec, na którego czekali. Kiedy zbliżył się do podskakującego, błyszczącego stwora, zaczął wydawać wysokie wrzaski strachu. Przyspieszając tempo, ruszył szybko w stronę okrzyków paniki. To, co zobaczył, sprawiło, że jego krew natychmiast się zagotowała, a świat zabarwił się na czerwono z jego wściekłości. Trzy metry w głąb lasu, na zewnątrz czegoś, co wyglądało jak mała chatka ze słomy, trzech małych mężczyzn przytrzymywało małą skrzydlatą kobietę w zwiewnej białej sukience. Z domu czwarty mężczyzna wyciągnął za ramiona dwie walczące ze sobą skrzydlate dziewczynki. Czterej mężczyźni mieli może sześć cali wzrostu, a trzy skrzydlate samice były jeszcze mniejsze. Jeden z trzech mężczyzn przytrzymujących większą wróżkę, Anthony domyślił się, że była wróżką, rozdarł górną część jej sukienki, odsłaniając jej piersi, pochylił się i brutalnie je złapał. Kiedy jej krzyk bólu i rozpaczy przeszył jego uszy, Anthony zawarczał gniewnie głęboko w swojej piersi i rzucił się do przodu. Zanim nawet zorientowali się, co się dzieje, był już na tym, który trzymał dwie mniejsze wróżki. Chwytając głowę małego człowieczka, podnosi mężczyznę, który w panice nie był w stanie utrzymać uścisku na dziewczynach. Anthony rzucił małym stworzeniem tak mocno, jak tylko mógł, do lasu, nie dbając o to, czy mały człowieczek przeżyje lekcję latania, czy nie. Pozostając na kolanach, aby przypadkowo nie zmiażdżyć dwóch uwolnionych wróżek, Anthony pochylił się do przodu i pstryknął małego człowieka, który atakował większą wróżkę w tors, został podniesiony z nóg i rzucony w zarośla pobliskiego drzewa. Pozostałe dwa małe stworzenia pobiegły w stronę drzew, widząc krew na wróżce, gdy próbowała zapiąć sukienkę, co jeszcze bardziej rozwścieczyło Anthony'ego. Podnosząc kamień z bliska, rzucił nim w uciekające postacie. Uderzył tego po lewej, który krzyknął z bólu i upadł. Jego towarzysz szedł dalej, nie oglądając się za siebie.

„Wszystko w porządku”, Anthony zapytał małą skrzydlatą kobietę, gdy przyciągnęła do siebie dwie mniejsze dziewczynki, jednocześnie starając się zapiąć sukienkę. Mina stała za nim i patrzyła, jak próbuje uspokoić wróżki. Nagle hałas dochodzący z krzaków w pobliżu drzewa, gdzie drugi napastnik wylądował, zwrócił uwagę Anthony'ego w samą porę, by zobaczyć, jak mały drań rzuca w stronę wróżek czymś, co wyglądało jak oszczep. Ręka Anthony'ego wystrzeliła do przodu i otoczyła trzy klęczące wróżki w samą porę, by oszczep wbił się na cal w grzbiet jego dłoni. Przeklętym Anthonym wyrwał maleńki pocisk i cisnął nim z powrotem w stworzenie, które krzyczało w agonii, gdy jego ramię było przybite do drzewa za nim.

- Wszystko w porządku? - zapytała Mina Anthony'ego. Poruszała się przed nim, uważając, by uniknąć wróżek na ziemi, gdy wzięła jego uszkodzoną dłoń w swoją i zbadała ją.

– Wszystko w porządku – mruknął z roztargnieniem, grzebiąc w tylnej kieszeni. Zdezorientowana jego zachowaniem Mina puściła jego rękę, kiedy wyciągnął portfel. Zalało ją ciepło jego dobroci, kiedy wyciągnął z portfela paczkę chusteczek i podał jedną wróżce.

„Przepraszam, są trochę stare, ale są czyste” – powiedział jej Anthony, owijając chusteczkę wokół piersi jak ręcznik. Spojrzała na niego z niepokojem, gdy tylko skończyła.

- Nie zamierzasz nas skrzywdzić, prawda? - zapytała cicho. Teraz, gdy nie była już przygnębiona, jej piskliwy, przenikliwy głos brzmiał jak dzwonki wietrzne.

- Nie, nie zamierzam cię skrzywdzić ani próbować cię schwytać i zbadać - powiedział Anthony, uśmiechając się do niej uprzejmie. Rozejrzał się po zniszczeniu jej małej polanki, a frontowe drzwi jej małej chatki wyglądały, jakby zostały wyważone. Przyjrzał się dłoni, która wciąż pulsowała bólem, jakby oszczep wciąż tkwił w jego ciele.

„Proponowałbym jednak przenieść się w miejsce mniej brutalne. Ci, którzy przeżyli ten mały nalot, prawdopodobnie wkrótce wrócą z posiłkami” — powiedział Anthony do drobnej kobiety. Jego głowa odwróciła się z powrotem do kobiety z szarpnięciem, kiedy usłyszał jej szloch. Gdy wróżka zaczęła szlochać, Anthony gorączkowo skinął na Minę, by mu pomogła. Jego cierpienie wywołane łzami małej kobiety byłoby urocze, gdyby nie jej oczywiste cierpienie.

„Proszę, nie płacz”, błagał ją Anthony, „po prostu powiedz mi, co się stało, a postaram się pomóc. Tylko proszę, nie płacz”.

– Nie mamy dokąd pójść – powiedziała wróżka między szlochami, trzymając się dwóch mniejszych. „Mój partner zmarł kilka lat temu i nie byłem w stanie znaleźć nowego do walki z trollami”.

— Trolle — pyta zdezorientowany Anthony.

„Te stworzenia, z którymi walczyłeś wcześniej, to trolle. Chochliki i wróżki to ten sam gatunek, Fey, ale wróżki to kobiety, a chochliki to mężczyźni. Więc te trzy to wróżki, podczas gdy jej zmarły mąż był chochlikiem. Chochliki mają znacznie niższy wskaźnik urodzeń następnie wróżki, więc jest o wiele więcej wróżek niż chochlików. Trolle to odwrotność trolli żeńskich o wyjątkowo niskim wskaźniku urodzeń. Trolle i istoty magiczne mogą się krzyżować, więc trolle walczą z istotami magicznymi, by schwytać ich kobiety. Jednak widziałeś, jak się zachowywały większość trolli jest taka dzika. Nie wszyscy zwracają na to uwagę, ale większość wędrujących band trolli jest właśnie taka. Jeśli chcesz spotkać cywilizowanego trolla, musisz znaleźć jedno z ich ukrytych domostw," wyjaśniła mu Mina.

- Mogłabyś iść z nami. Chroniłbym cię - powiedział Anthony do wróżki. Spojrzała na niego niepewnie, gdy gładziła włosy pozostałej dwójki. Anthony nadal nie mógł dokładnie przyjrzeć się ich małym twarzyczkom, ponieważ trzymali je w dole, wpatrując się w ziemię i unikając jego wzroku.

„Dajcie słowo, że w żaden sposób nas nie skrzywdzicie” – zwróciła się do nich. Gdy Anthony już miał odpowiedzieć, Mina złapała go za ramię i mocno ścisnęła, żeby go powstrzymać.

„Bądź bardzo ostrożny, dając słowo Fey, które jest wiążące zarówno dla nich, jak i dla ciebie,” ostrzegła go i puściła go na jego skinienie. Odwracając się z powrotem do wróżki, przez chwilę rozważał jej pytanie, zanim przemówił.

- Obiecuję, że nie skrzywdzę waszej trójki w żaden sposób, o ile świadomie nie skrzywdzicie ani nie narazicie na niebezpieczeństwo mnie ani nikogo, kogo uznam za swojego - powiedział, patrząc na nią. Patrzyła na niego przez chwilę, zastanawiając się nad jego propozycją.

— Zgoda — powiedziała, wstając. Kiedy stała, jej prawe skrzydło lekko opadło, a ona skrzywiła się, gdy się przesunęło. Złożyła go na plecach, ale kiedy ponownie go puściła, rozciągnął się i opadł, powodując, że znów skrzywiła się z bólu. Dwoje maluszków wciąż czepiało się jej spódnicy.

„Jak masz na imię, mały” — zapytał Anthony, opuszczając rękę na ziemię przed nimi, aby mogli wsiąść. Wahając się tylko przez chwilę, wróżka podniosła drugą i wspięła się na jego dłoń. Stojący Anthony wrócił do fontanny, ponownie usiadł na krawędzi i posadził trzy wróżki na swoich kolanach.

„Nazywam się Sunshine, a te dwie córki to moje córki Moonlight i Wind” — powiedziała, przesuwając się, aby móc usiąść bez naciskania na uszkodzone skrzydło. Półprzezroczyste skrzydła ważki na plecach trzech wróżek lśniły wszystkimi kolorami, jakie mógł sobie wyobrazić.

„Czy mogłabyś złożyć skrzydło z powrotem na miejsce,” zapytał ją Anthony, podnosząc rąbek swojej koszuli do ust. Kiedy powoli spełniła jego prośbę, ugryzł jeden ze szwów w rąbku i szarpnął, rozdzierając go. Powoli wyciągając nić, aby jej nie zerwać, udało mu się uzyskać ośmiocalowe pasmo, zanim pękło. Podczas gdy Sunshine trzymał swoje skrzydło w miejscu, delikatnie owinął żądło wokół jej drobnego ciała i mocno przywiązał skrzydło do jej pleców.

„Kiedy wrócimy do mojego domu, Sar-Rah prawdopodobnie załatwi ci prawdziwy bandaż i zaceruje ci ubranie. Do tego czasu to musi wystarczyć. Nie jest zbyt ciasne, prawda” – zapytał, kiedy zobaczył, jak wierci się przy sznurki owinięte wokół niej.

„Nie, w porządku, to było bardzo miłe z twojej strony, dziękuję” – powiedziała mu Sunshine.

- Żaden problem. Uważam, że lubię pomagać pięknym damom w opałach - powiedział do niej. Uśmiechnął się, kiedy jej twarz wyraźnie się zaczerwieniła. Wróżka została uratowana przed dalszym zawstydzeniem, gdy wysoki do pasa zielony mężczyzna pojawił się na skraju lasu, przyciągając całą ich uwagę. Miał płaską twarz i duży spiczasty nos z uszami długimi na osiem cali, których spiczaste końce wystawały wysoko ponad czubek jego łysej, zielonej głowy. Para kłów wystawała z jego górnej szczęki i zwisała nad dolną wargą, mimo że jego usta były zamknięte i żaden z pozostałych zębów nie był widoczny. Patrzył na nich przepełnionymi nienawiścią żółtymi oczami. Ubrany był w brązowe spodnie i małą białą koszulkę. Delikatnie wręczając wróżki Mina Anthony wstał i podszedł do maleńkiego stworzenia.

- Czego chcesz człowieku? - zapytał goblin szorstko, zanim Anthony miał szansę się odezwać.

„Chcę zawrzeć układ z twoim klanem. Chcę więc porozmawiać z twoją królową” – powiedział goblinowi Anthony.

„Poczekaj tutaj, a ja przekażę twoją prośbę królowej”.

Anthony cofnął się w stronę krawędzi fontanny, gdy goblin ponownie zniknął między drzewami.

„Jaki w ogóle jest twój aspekt? Chciałem cię zapytać wcześniej, ale wyleciało mi to z głowy” – zwrócił się do Miny.

„Pochodzi z nieożywionego stworzenia. Oznacza to, że mogę przywołać dowolną substancję na świecie, ale nie może ona być żywa. Mógłbym nawet przywołać innego ciebie, który byłby twoją dokładną kopią, ale byłby całkowicie martwy. Rośliny i zwierzęta byłyby takie same” – powiedziała mu Mina. Uśmiechnął się do niej ze szczęścia.

„To idealna zdolność dla moich obecnych potrzeb” – powiedział jej. Goblin pojawił się ponownie na skraju lasu i skinął na Anthony'ego.

„Królowa zgodziła się udzielić ci audiencji. Jeśli będziesz grzeczny i nie będziesz sprawiał żadnych kłopotów w naszym królestwie, ty i wszyscy ci, którzy są z tobą, będziecie mogli odejść bez szwanku, zgodnie z dekretem królowej” – powiedział mu goblin. gdy tylko znalazł się w zasięgu słuchu. Anthony skinął na pozostałych, aby do niego dołączyli. Kiedy wszyscy tam byli, goblin zawrócił do lasu, a Anthony i pozostali podążali za nim. Goblin zaprowadził ich do jaskini, a następnie do środka. Podążali tunelem, który stopniowo schodził w głąb ziemi, wijąc się tam iz powrotem. Po czasie, który wydawał się godziną, jak wskazywał zegarek Anthony'ego, było tylko pół godziny, gdy zaczęli widzieć przed sobą jasne światła. Mijali pokoje pełne goblinów, które tak bardzo przypominały ich przewodnika, że ​​Anthony nie byłby w stanie ich rozróżnić. Mijali kuźnie, w których gobliny wykuwały rozpalony do czerwoności metal, a pokoje, w których gobliny śpiewały niezgodnymi głosami, pijąc z kutych metalowych kubków. Szli dalej, aż dotarli do masywnych metalowych drzwi blokujących tunel. Przed drzwiami stało osiem goblinów ubranych w zbroje płytowe. Ich przewodnik zatrzymał się przed strażnikami.

– Ci, którym udzielono audiencji u królowej – powiedział przewodnik, wskazując na nich. Strażnik przyjrzał się każdemu z nich i skinął głową pozostałym. Wszyscy odwrócili się i zaczęli otwierać drzwi, których potrzebowało ich wszystkich, aby otworzyć drzwi czterem goblinom do drzwi. Kiedy drzwi zostały otwarte, strażnik, z którym rozmawiał posłaniec, który zniknął drogą, którą przyszli, gdy drzwi były otwarte, skinął na nich, aby szli dalej. Jeden ze strażników poszedł przed nimi, a drugi za nimi, zostawiając sześciu przed drzwiami. Szli korytarzem, który najwyraźniej został wykuty w skale, przez kilka minut, zanim weszli do dużej sali tronowej. Na drugim końcu ich wejścia znajdował się złoty tron ​​na szczycie dias.

– Wow – powiedział Anthony, idąc dalej za strażnikiem. Podrapał się po wierzchu dłoni, gdzie broń trolla przebiła jego skórę, która zaczynała teraz płonąć. Jego wzrok padł na postać na tronie. Spodziewał się, że królowa będzie wyglądać jak inne gobliny, które widzieli do tej pory, ale tak się nie stało. Leżała na tronie ze srebrnym pucharem w dłoni i patrzyła, jak się zbliżają. Jej oczy były żółte, a skóra zielona, ​​a przy nim miała mniej więcej do pasa, ale poza tymi trzema podobieństwami w niczym nie przypominała innych goblinów, była całkiem urocza w egzotyczny sposób. Her short hair was fire engine red and shimmered in the torched light that lit the room. Her small delicate hands had black finger nails. She grinned at Anthony's appraisal of her and he noticed another similarity between her on the other goblins, she had fangs in both her upper and lower jaw where her canine teeth should have been.

"Welcome to my realm humans. My messenger said you had a deal to offer me. What is it," she asked.

"Thank you for allowing me to put forth my proposal. But first why do you keep calling us human," Anthony asked her. She narrowed her eyes at him before studying them closer.

"You're not human," she asked unable to sense anything from him to say he wasn't.

"Well as for me that is a little complicated," he said scratching at the back of his hand," however Mina here is a genie and the fairies don't even come close to looking human."

"What do you mean it's complicated," she said narrowing her glittering yellow eyes at him. He had back his first impulse to be flippant.

"Well tanks to a spell after a number of events happen I will be a High Djinn and since two of those events have occurred I am at the moment two sevenths of a High Djinn to technically I am human but I'm not completely human."

"Let's here your proposal," the queen said leaning back in her throne.

"Yes, well it is...," Anthony's words trailed off as he became dizzy and the room spun around in his vision. He couldn't hear anything and his vision began to dim. The last thing he felt before he slipped into the blackness was his knees slamming into the floor.

"Anthony what's wrong," Mina shout as she rushed forward and grabbed him before his face could hit the floor of the cave. The queen was on her feet watching.

"Look at his hand," Sunshine voice shrill with distress sound from her shoulder where she and her daughters were seated clutching her shirt. The back of Anthony's hand had a bump that looked like an insect bite in the center. What was really alarming was the black color slowly creeping along his veins outward from the wound.

"What do we do," Mina asked the fairy who shook her head with sorrow. The queen swiftly came down the steps to look at his hand. Gripping it in hers she examined the wound for a few moments before gesturing to the two guards. Take him to a guest room and summon a shaman to remove the poison and heal him. The guards easily hefted Anthony's inert form between the two of them and carried him from the room. When Mina made to follow after the queen grabbed her arm and stopped her.

"There is nothing you can do for him and we must speak. How did he come to be infected with Troll venom?"

"He saved these fairies," Mina told the queen and then related the tale of what had happened as they waited for her messenger. Sunshine spoke up to verify the story when Mina was done telling it. The queen moved over to a set of chairs off to the side of the room and motioned for Mina to take one as she took another.

"Do you know what his proposal for my clan was? If not please tell me the story of how a human became the companion of a Djinn and how he is becoming a Djinn," the queen requested.

"As to his proposal I don't know much about it or him other then that he is a good man. I only just met him today. As for the other that I can tell you," Mina said. She told the queen everything that Sar-Rah, Eliza, Liz had told her of how the events before her release had played out. The queen listened without interrupting and wondered what the strange human wanted from her and her people. As Mina finished relaying the story a hunched white bearded goblin entered the room leaning heavily on a staff twice the short creatures own height.

"My Queen, the human has had the poison removed but magic in his body is not allowing for mine to enter him and heal him. So while he will not die from the poison he has a fever that should pass in the night. If everything goes well he should be well by tomorrow."

"Thank you shaman you have done well," the queen said to the old goblin and he left the room. The queen stood and motioned for Mina to follow her. She led them back into the tunnels to a door. Opening the door they found Anthony tucked into a canopied bed in a lavishly furnished room. The queen allowed them to enter before telling them not to leave the room until they were summoned the next day. Placing one of the pillows form the bed on the night stand next to it she lowered Sunshine, Moonlight, and Wind onto it before crawling into the bed next to Anthony.

"Goodnight," she said to the fairies and was answered with a chorus of good nights. Curling her body around his hot one she wrapped her arm around his muscled chest and clung to him until she drifted off to sleep.Solomon's Daughters: Mina's Chapter








Anthony woke to the soft feeling of soft breasts in his palms and the warth of a female back pressed to his chest. As the events flowed back into his mind he absently kneaded the soft globes. Patricia came awake feeling satisfyingly sore. At the feeling of his carressing she moaned in protest.

"Didn't you get enough last night," she whined at him but leaned forward to increase the pressure on her breasts.

"I could go a few more times," he whispered in her ear while he rubbed his erection between her legs. At the feeling of his cock rubbing her entrance she shivered in arousal. The clenching of her muscles however caused he to wince in pain. Noticing her discomfort Anthony stopped and pulling back turned her onto her back.

"Are you too sore," he asked. She nodded but wore a regetfull look on her face at the admission.

"I used to be able to go all night then all the next morning too," she said sighing. Giving her an impressed look Anthony rolled out of the bed and looked at the clock. Due to a holiday there would be no more school for the girls or work for Patricia until next week. He walked into the bathroom and inserted the stopper into the tub. He began filling the tub with hot water. Walking back into the other room he paused at the door for a few moments to admire Patricia's lithe body in the sunlight. She lazed on the bed watching him with hooded eyes. She had one arm bend behind her head with her other hand resting on her flat stomach, tacing circles around her navel. Walking over to the bed Anthony leaned down and pressed his lips to her. Pulling back he lifted her into his arms. She shieked in surprise at the sudden movement and wrapped her arms around his neck. Walking back into the bathroom he stepped into the hot water and lower him self to sit in it with her on his lap. He reached over and turned of the taps when the tub was full, while she leaned back and languished against him.

"I read somewhere this helps with the soreness," he said to her pulling her hair back behind her ear. She sighed with pleasure while they soaked in the hot water. After there bath was finished they reurned to the room to find the bed had been made while they were in the shower and Patricia's clothes were clean and folded on top of Anthony's dresser. After dressing they headed into the kitchen for breakfast.

"Good morning," Sar-Rah said turning from the pan of bacon she was just finished frying as she heard them enter the kitchen. She was dressed in black silk pajama bottoms and a black spagetti string top. Lifting the bacon from the stove she deposited it on a pot holder on the table as she moved towards them. Walking up to Anthony she wrapped her arms around his neck and pulled his mouth down to hers and kissed him passionately. Anthony moaned at the feel of her soft body and pulled her tight against him. He could taste the bacon she had nibbled on as she cooked. Sar-Rah kisses him until her lungs began to protest at the need for air before she pulled back to catch her breath.

"I thought your would be at least another twenty minutes," she said to him playfully her breathing still ragged.

"We would have been longer but Patricia was to sore this morning to continue," he said and who had been standing behind him blushed at his words. Sar-Rah grinned over his shoulder at her and winked as she began to rub her body up and down his like a cat.

"My poor baby," Sar-Rah coo-ed into his ear, "No wonder your so happy to see me," she said grinding against his erection. He growled deep in his chest at her teasing as lust flooded his body. She continued her sensuous motion against him as she giggled at him. Seizing her ass he liftted her from the floor and moved her back until she was pinned against the fridgerator door. She wrapped her legs around his waste and her joking demeanor vanished to be replaced by a hungry look.

Patricia stood just inside the kitchen door frozen in lust and shock at what she was witnessing. She didn't even hear as Liz and Eliza exited Liz's room both wearing tops matching Sar-Rah but niether of them had bothered with the bottoms, Liz wore black panties and Eliza wore white. The two wemon moved up beside Patricia as she stood transfixed by the sight infront of her. Anthony now had Sar-Rah bent over infont of him her palms braced against the door of the fridge. He undid his zipper and freed his erection, she moaned sweetly when he teased her by rubbing the tip against her smooth, hairless pussy.

"Don't tease me please," she begged him. She cried out in surprise and pleasure as he suddenly slammed hilt deep into her. He began thrusting into her fast and hard while his arms braketted her body and his hands pinned hers to the fridge. Unused to him being so widely and agressive Sar-Rah found her release in mere moments but Anthony did not stop or even slow. Her legs began to shake and her knees gave out but before she could dropp more then an inch Anthony's hands seized her hits. Lifting her back into position he continued his pounding. Her legs still would not hold her as orgasm after orgasm racked her body. Feeling his orgasm arroaching he began to grind his pelvis against hers with each thrust trying to drive her over the edge one more time before he climaxed. Her inner muscles rippled and tensed with another orgasm and he forced his cock into her tight tunnel until he bottomed out.

"Mine," he growled into her ear as he came in side her. She shuddered and her hips made little involuntary jerks, milking him, at his possessive words. When his climax ended and she could once again stand on her own again he released her hip and grabbed her bottoms and panties back into postion from where they were, bunched up around her knees. Kissing the back of her neck as she leaned her forhead against the cool surface in front of her while she basked in the after glow of their love making and allowed her breathing to return to normal. Anthony situated himself and zipped up his pants before remembering that they had company.

"Sorry, about that Patricia I don't knpw what came over me," he said turning to her and jerked in surprise. Their audience had grown from one to three. Heat flooded his and Sar-Rah's faces as she turned to face the observers of their show. All three of the women in the doorway were giving him predatory looks. None of them spoke and their stares at him were beening to make him twitch so he walked forward and gave Eliza and Patricia a scorching kiss on the mouth. Liz he moved to and kissed her on the cheek.

"After Patricia is gone," he whispered into her ear when he felt her tense when she did not recieve the same treatment as the other two women. He moved to the table, and sat, and began loading his plate from the many dishes that Sar-Rah had made. The others joined him and soon they were laighing and talking together as they ate.

"Well, I have to be going. I will see you ladies next week at school," Patricia said when they finished eating. Standing she started for the front door montioning Anthony to follow. Slipping on her shoes she turned to him and pulled him into her arms and leaned down and kissed him.

"Thank you for the fantastic night," she said softly.

"Your welcome," he said grinning up at her. She gave a short laugh then ruffled his hair and turn and left. Anthony watched her pull out of the drive way then turned back to the kitchen. He helped Sar-Rah with the dishes and then headed for his room. Walking over to his desk were he had kicked his pants the night before to retrieve his wallet and keys he looked at the desk and paused. The bottle had once again changed colors, it was now a vibrant orange.

"Liz, Sar-Rah, Eliza come here," he yelled down the hall. When they walled into his room he grabbed Liz and pulled her into a pasionate kiss before he released her.

"That was for before," he said to her.

"What did you need Anthony," Sar-Rah asked curiously as Eliza looked at the two of them with amusement. Clearing his throat Anthony pointed at the bottle on his desk. They all looked in the direction he pointed but didn't seem to understand what he wanted them to see. Liz noticed something first.

"Hey Anthony when you got it from that garage sale that bottle was purple," she said. At her words Sar-Rah's and Eliza's eye lit with understanding.

"It looks like the bottle is charged enough to release another of Solomon's Daughters," Athony said walking over to the desk and picking up the bottle.

"I wonder who it will let out this time," Sar-Rah speculated.

"Judging by the two of us and the order in which we seem to be freed, youngest to oldest, I would have to say Jasmine," Eliza told her. Athony reached into his desk and pulled a pocket knife out and cut the pad of his thumb right were he had done so to release Eliza and dripped a drop of blood onto the new symbol on the seal. Setting the bottle once more onto his desk he pulled the stopper free and retreated to stand next to the others. They all watched in fascination as the smoke built into a woman.

"Jasmine," Eliza whispered as the smoke began to take shape. After a few moments before them stood a beautiful five foot ten inch beauty. Her breast were large and her hips round while the rest of her was slim and firm. She had long silver hair that fell down her back in a shimmering curtain and her eyes, though not yet clear of the magic daze, were turquiose. She had the same tanned skin as her sisters but if they passed on the street Anthony wouldn't have known.

"Why doesn't she look like you two," Anthony asked Eliza.

"Different mothers," she replied. The mist finally cleared and Jasmine's eyes focus and she looked rapidly around the room, her eyes fixed on him as she began rapidly speaking, in that foriegn laguage Sar-Rah and Eliza had first used, to Sar-Rah and Eliza. Anthony stood there and watched as they spook several times during the conversation Sar-Rah or Eliza would gesture toward them. After a while the flow of words slowed and Jasmine moved to stand in front of Anthony. She ran her gaze appraisingly from his feet to his face.

"I am Jasmine, but you may call me Mina," she said looking him in the eye.

"I'm Anthony, it is a pleasure to meet you," he said.

"If I have to have a husband fine, at least your handsome," she said to him. Anthony looked questioningly at Sar-Rah.

"Actually from what Sar-Rah told me, and maybe there was a miscommunication, you don't need to marry me only see does for everyone to be free. All of you would need to sleep with me to turn me into a High Djinn, but that isn't exactly need for you to be free," Anthony told her.

"They need to sleep with you to be completely free as well," Sar-Rah interjected, "they will be released if only I marry you. But when you die the energy that you have already recieved from Eliza and myself will return to us and we along with any of the others that are freed will be dragged back into the bottle. So unless your transformation to High Djinn is completed which will complete the spell we are only free until you perish."

"I'm sorry," Anthony said to Mina.

"Why are you apologizing to me," she asked him.

"I don;t really know I just felt like I should."

"Alright," said Liz from the doorway, "so what are the plans for today?"

"I was going to try and make contact with the goblins today," Anthony told her, "also I was going to ask Sar-Rah to make a lab facility and factory attached to the basement. You said you wanted to go shopping today so I was gonna ask you to take them with you after they finish with that so you have some company and they could get anything they want. Since Mina is kere now I'll take her with me, as long there are no complaints, so we can get to know each other. I won't need a translater since Eliza taught me every language."

At all the nods of approval he had Sar-Rah change Mina's clothes into something she could wear outside. Handing each of the girls a checkbook for the new account he told them that debit cards for the each of them would arrive next week. Taking Mina's hand he led her to the front door and started off to the bus stop. Mina watched Anthony as they walked. Eliza had transfered all the knowledge she could want about the modern world, so they also told her of everything that had happened since Sar-Rah's release.

"Well you can ask me anything youwant and I'll anawer truthfully," Athony said to Mina as they waited for the bus.

"How long have you been in love with your sister," she immediately asked him. He jerked at her question at looked around furtitively to make sure no one was close enough to overhear. He moved closer to her and chuckled.

"Going straight for the throat with the first question huh? I'll answer as promised but don't say sister say Liz so people around us won't catch the fact that I have a relationship with my sibling. Now as for how long I have been in love with Liz, I don't really know. At first it was me and my mother and father. My mother was kind and beautiful, warm and soft, and she looked exactly like Liz does now. When my mother died I looked after my sister because I my mother always said as a man of the family to take care of your sister. I also loved her as a piece of my mother that remained after my mother was gone."

The bus arrived and they boarded finding seats in the back where he could watch anyone who came near enough to them.

"As time went on and I continued to protect and take care of her I began to see her as her own person, not just an extension of my mother. She grew into a person much like my mother. She is beautiful, kind, and caring, I know she worries about me all the time. When she was twelve years old I got badly sick and collapsed while she was at school and couldn't go pick her up on the bus like I usually did before. By the time she got home she was worried sick. Calling a doctor near the house who had been friends with my mother she tried to get me to the bed but being so small and only twelve she couldn't budge me so she sat there with my head in her lap and waited for the doctor. When the doctor arrived he helped her get me to the bed and gave her the medicine for my sickness and told her it would be a few days before I was better. She didn't leave my side for three days, she called into school and pretending to be our father told them that the whole family was sick and she wouldn't be in school until she was better. She cooked soup for me, it tasted horrible, and helped me to the bathroom when I needed it. She spent hours wiping the sweat for my body and torso. She read a few of my books to me and when she wasn't reading she talked constantly. Her soft melodic voice was my only comfort in my sickness. Those three days caused my feeling to change from loving her to being in love with her."

"So why didn't you make a move on her before," Mina asked him.

"First of all I didn't know she harbored the same feelings for me until that night Sar-Rah blindfolded me and I did not want her to come to hate me. Secondly she is the only family I have left worth mentioning and she is reiant on me, I would never want to make her uncomfortable around me. Last but not least she was too young before, she was only a child," he said.

Reassured by his words and the love on his face when he spoke of Sar-Rah and his siter she leaned against his side and snuggled in closer to him on the seat. Putting his arm around her shoulders he held her to him as the bus brought them closer to their destination. The bus pulled to a stop at the city's central park. A five by ten mile chunk of land dead center of the city it was a small forest. The entire park was surrounded by a three foot stone wall to keep a car from jumping the curb and driving into the park. Trails for bikes and walking ran through out the park while there were three squares for gathering inside were the paths all converged on one another. Their destination was the squared located in the center of the park.

"And here I thought all the trees were gone," Mina said.

"Worldwide compared to the number that there used to be, they are almost all gone," Anthony replied. Smiling at her he took her hand and pulled her onto the path that would lead them to where they wanted to go. They walked mostly in silence only occationally making comments about their surroundings. Arriving at the square and hour later they headed to the large fountain in the center. The statue that stood on it made Anthony burst into laughter while Mina giggled. There on a block of black marble stood a white marble goblin. It stood there with its hand placed on its groin to hold open its trousers as water shot from the open void. The over all effect made it look like the goblin was taking an eternal leak into the basin below. After his laughter subsided Anthony walked to the northern side of the fountain and began searching the basins edge for the gliph Liz had descrubed to him as he explained to Mina what they were searching for.

"It is here," Mina called out to him from a few feet to his left. Walking over he looked at her find and knelt in front of it. Running his hand over it he spoke the nonsensical word that Liz had told him would summon a goblin to talk to him. Her art teacher had made her repeat it a bunch of times until she could repeat it back perfect and Liz had made Anthony do the same. After doing this Anthony took a seat on the lip of the fountain to wait.

"What now," Mina asked sitting down next to him.

"Now we wait Liz said that she was told that it may take a little while for the messenger to arrive."

They sat and watched as the afternoon sun played over the water in the fountain. A few minutes after they arrived a jogger ran into the squared and exited on a path opposite from the one she had come in on. Shortly after her departure Anthony noticed a glitter in the trees. It bobbed up and down but came no closer to the square that this might be the messenger they were waiting for. As he came closer to the bobbing sparkling creature he began to here high pitch shierks of fear. Picking up his pace he moved quickly toward the cries of panic. What he saw brought his blood to a boil instantly and the world became tinted in red with his rage. Ten feet into the woods on the ground outside what looked like a little straw hut three little men held down a small winged woman wearing a flowing white dress. Out of the house a four man dragged two small struggling winged girls by their arms.

The four men

Podobne artykuły

Naucz mnie, część 2

Nauczanie mnie, część 2: Następny dzień Nie pamiętam, jak wstawałem z Kay, zakładałem ubranie, szedłem do swojego pokoju i kładłem się spać, więc mogę tylko przypuszczać, że Kay robiła to za mnie. Leżałem na plecach w łóżku, mrugając w nasilających się promieniach słońca, wspominając ostatnie 2 dni, które przeleciały z prędkością światła. Przypomniałem sobie moje pierwsze, potem drugie spotkanie z Doe, a potem małą sesję przytulania z Kay. Przypomniałem sobie, jak jędrne i zadziorne były jej cycki, jak miękki był jej sutek między moimi ustami, lekka puszystość jej łon. Mój umysł powędrował z powrotem do Doe, a niechciane myśli wpełzły do...

543 Widoki

Likes 0

Stałem się seks-zabawką mojej perwersyjnej szwagierki.

Moja żona, Jan, pojechała na zjazd dotyczący czegoś związanego z jej pracą i nie było jej przez trzy dni. To było po prostu idealne dla mnie. Po wyjściu z pracy odebrałem moją dziewczynę Judy i zabrałem ją ze sobą do domu, aby spędzić czas, kiedy moja żona miała być nieobecna. Powiedziałem jej, żeby nie pakowała żadnych dodatkowych ubrań, ponieważ przez większość czasu będzie naga. Byliśmy dobrze w pierwszej nocy i świetnie się bawiliśmy. Rozłożyłem koc na podłodze w salonie przed trzaskającym kominkiem. Oboje byliśmy nadzy jak w dniu naszych narodzin. Leżałem na niej między jej nogami i walałem moim twardym jak...

529 Widoki

Likes 0

Przygody ekshibicjonistki, część 4

Podsumowanie poprzednich części: Kadri, która od 11-latki doświadczała ekshibicjonizmu, a później uzależniła się od seksu, była zamyślona po pewnym niepowodzeniu pozostawienia go nago w małym miasteczku. Pomyślała o swoich manierach, ale postanowiła kontynuować. Teraz, w wieku 13 lat, planuje swoją największą nagą przygodę. Jak zrozumiałam, Kadri chciała spróbować swojego ekshibicjonizmu w innym mieście, ale najpierw musiała przeczytać kilka książek do szkoły i przygotować się z kilku innych przedmiotów. „Mam plan na ostatni tydzień wakacji. Może to odniesie większy sukces” – powiedziała. Kadri bardzo starannie zajmowała się swoimi szkolnymi potrzebami i niecierpliwie czekała przez ostatni tydzień, ale potem pogoda zmieniła się w...

533 Widoki

Likes 0

Moja ciężarna sąsiadka, część 3

W poniedziałek rano siedziałem przy stole piknikowym i czekałem na Shelly, próbując przeczytać gazetę. Moje myśli wróciły do ​​niedzieli i zacząłem osiągać erekcję, spodziewając się owinięcia ustami jej twardych sutków i wypicia pysznego mleka z jej soczystych cycków. Wiedziałem też, że była napalona jak cholera i mogłem myśleć tylko o żbiku czekającym na uwolnienie, kiedy wsunąłem twardego kutasa w jej długą, spragnioną penisa cipkę. Około pół godziny później usłyszałem, jak Mike wychodzi i w każdej chwili spodziewałem się Shelly, ale moja poranna kawa działała na mnie i pomyślałem, że lepiej pójdę się wysikać, zanim ona przyjdzie. Pospieszyłem do łazienki, ale w...

347 Widoki

Likes 0

Pierwsza miłość Sary

Wesoła Anglia, w XVII wieku... Światło słoneczne migotało w falującym strumyku, który wił się pomiędzy łąkami Caisterdale, by przejść pod starym kamiennym mostem obok wiejskiego kościoła. Sarah siedziała nad brzegiem strumienia, z twarzą w cieniu, nieświadomą tej sceny, wpatrując się niewidzącym wzrokiem w dal, z książką w dłoni, ale pogrążoną w myślach. Słyszała stukot kopyt na żwirowej ścieżce. „Ach, panno Haverthorpe, ostatni dzień wolności?” zapytał znajomy głos. Podniosła wzrok. John, syn lorda Caisterdale, jej przyjaciel z dzieciństwa patrzył na nią ze swego kasztanowego ogiera. „Tak” – zgodziła się cicho, wpatrując się w jego dorosłą twarz, jego szerokie ramiona i kapelusz beztrosko...

321 Widoki

Likes 0

Mały Danielu

Wprowadzenie: ta historia jest oparta na prawdziwych wydarzeniach, jednak lokalizacje zostały zmienione w celu ochrony innych. Nazywam się Tommy i mam około 5'3 ”145 funtów i moim zdaniem nie jestem gejem, ale całkowicie Bi. Mam teraz 16 lat, a ta historia dotyczy rzeczywistych wydarzeń, które miały miejsce, gdy miałem 14 lat. Jakikolwiek sposób na historię. Kiedy miałem 12 lat, moja mama zmarła, a mój tata znów zaczął się spotykać i najwyraźniej miał zły gust co do dziewczyn, bo były albo A: brzydkie jak diabli, B: gorące jak diabli, ale złodzieje, albo C: albo i miał dzieci. Cóż, kiedy miałem 14 lat...

1.2K Widoki

Likes 0

Zbieracze jabłek

UWAGA: To jest historia miłosna. Zbieracze jabłek W każdym sezonie zbiorów zawsze trudno mi zrozumieć, że naprawdę istnieje zapotrzebowanie na tanią, jednorazową siłę roboczą. Pracownicy migrujący zaspokajają cenną potrzebę. Ci współcześni koczownicy podróżują od uprawy do uprawy w okresie żniw w górę iw dół aż do wybrzeża. W jednym tygodniu mogą zbierać fasolkę szparagową, w następnym świeże jagody, a miesiąc później dojrzałe jabłka. Po prostu się pojawiają. Nie musisz im mówić, kiedy owoc dojrzeje, ani nawet prosić o przyjście. Po prostu pojawiają się, proszą o pracę i wychodzą na pola. Przez lata wielu rolników korzystało z maszyn, ale zbieranie jabłek nie...

1.1K Widoki

Likes 0

Moje Sekretne Życie_(1)

Mam sekret, mroczną tajemnicę. Mam sekretne życie. W ciągu dnia i kiedy mój mąż jest w domu, jestem matką i gospodynią domową. Prowadzę mój dom i upewniam się, że wszyscy są poza domem na czas do pracy i szkoły. Utrzymuję mój dom w czystości i upewniam się, że wszystko jest w porządku. Ale kiedy wszyscy wychodzą z domu, staję się inną kobietą. Mam godzinę na przygotowanie się, co obejmuje prysznic, uczesanie i makijaż. Jestem gładko ogolony i zakładam mundur. Mój uniform składa się z krótkiej czarnej spódnicy, czarnych podkolanówek, białej koszuli zapinanej na guziki i pary czarnych szpilek. Moje włosy muszą...

561 Widoki

Likes 0

Phoenix Pt 4 Epilog

Na drzwiach z matowego szkła widniał napis „Tomlin Corporation”. Mniejszą czcionką dwie linijki pośrodku pod nazwą firmy brzmiały: „Raymond Blacker”, „szef ochrony”. Kurier dwukrotnie zapukał do drzwi, po czym wszedł nie czekając na odpowiedź. Silny zapach dymu z cygar zaatakował jego nos i oczy, gdy wszedł do słabo oświetlonego pokoju. Za zasłoniętym oknem sylwetka mężczyzny siedziała przy biurku. Podniósł głowę, by spojrzeć na zbliżającego się kuriera. Mężczyzna za biurkiem nie wydawał się zaniepokojony wtargnięciem tej konkretnej osoby, chociaż niewielu mężczyzn odważyłoby się wejść do jego biura bez zapowiedzi. Czujniki alarmowe wskazywały, że kurier był nieuzbrojony. Jedyny metal na osobie kuriera znajdował...

524 Widoki

Likes 0

Seks teściowej Pt 4, była teściowa

Seks teściowej, część 4: była teściowa Zaproponowano mi 3-miesięczną posadę konsultanta w innym kraju azjatyckim, w którym wcześniej pracowałem, a właściwie w którym byłem żonaty przez 6 lat, zanim moja ówczesna żona uciekła z innym mężczyzną i zażądała rozwodu, czego nie zrobiłem Nie chciałem i walczyłem, żeby ją zatrzymać, odzyskać, ale po 2 latach niechętnie się zgodziłem. W trzecim tygodniu byłem na lokalnym rynku, za rogiem od małego domu, który mi zapewniono, i dosłownie wpadłem na moją byłą teściową. Jak na ironię, dwa języki w moich nowych krajach w ostatnich latach używały słowa „Mae” dla „Matki”; Mae było więc słowem, do...

545 Widoki

Likes 0

Popularne wyszukiwania

Share
Report

Report this video here.